Wracali szczęśliwi do gildii. Pokazali wszystkim aby nie lekceważyli Fairy Tail. Na samym szarym końcu wlekła się Lucy. Miała jakieś złe obawy. Tylko dlaczego? Przecież wygrali. Natsu szczęśliwy kroczył na samym przodzie.
- Levi nie uważasz że Lucy dziwnie się zachowuje? - spytała szkarłatno-włosa szeptem aby Natsu nie usłyszał jednak od po raz kolejny dziękował za swój wytężony słuch.
- Tak jakby się czymś martwiła. - odparła cieniutkim głosikiem niebiesko-włosa. Nie czekał na nikogo zatrzymał się i odwrócił. Szedł szybko pchając się na sam koniec do blondynki. Widział ją naprawdę po jej minie wyczytał smutek.
- Lucy! - krzyknął podbiegając do niej ze swoim firmowym uśmiechem.Spojrzała na niego i jakby ją oświeciło...
- CZYNSZ! -krzyknęła w jego stronę załamana. Musi zapłacić za dwa miesiące. Upadła na kolana. Chłopak podszedł do niej i podał jej swoją dłoń. Lucy przyjęła pomoc i wstała. Otrzepując swoją spódniczkę, czuła jego wzrok na sobie.
- Co się tak na mnie patrzysz? - spytała. Nie otrzymała odpowiedzi, jednak poczuła uścisk w nadgarstku. Chwilę potem byli już na przodzie , przy Erzie i Leivi.
- Lu-chan czy coś cię martwi? - spytała niebiesko-włosa.Blondynka spojrzała w dół na swoje stopy.
- Jeśli chodzi o czynsz to nie martw się jak tylko odzyskamy gildię pójdziemy na misję. Więc skończ się zamartwiać i uśmiechnij się - powiedział Natsu dalej katem oka na nią patrząc. Nie rozumiał dlaczego ale gdy ona była smutna to i on, to tak jakby dzieliła się z nim swoimi uczuciami. Gdy ona się uśmiechała szczerze on również. widział jak dziewczyna podnosi z uśmiechem głowę, i patrzy przed siebie. Odrzuciła od siebie złe obawy.
- No proszę Natsu w końcu powiedział coś mądrego nie wiedziałam, że umiesz myśleć - zaśmiała się.
- No wiesz jesteś wredna. Ja próbuje cię pocieszyć a ty się mi tak odwdzięczasz - obrażony i rozzłoszczony przyśpieszył krok. Z tego co powiedziała dziewczyna wynikało iż uważała że jest głupi, przynajmniej tak stwierdził Natsu.
- Natsu! No przepraszam! Natsu! - krzyczała za nim biegnąc. Starała się go dogonić jednak coś jej się nie udawało. Słyszał jak krzyczy do niego a on? Szedł nie.. raczej zaczął już biec by jak najszybciej wejść do gildii. Ignorował ją i jej krzyki. Nie był na nią aż tak zły za to co powiedziała ale zraniła go. Wyczuł coś. Coś co bardzo niebezpiecznie pachniało. Spróbował wyczuć skąd. Jednak w jednej sekundzie wszystko zniknęło. Spojrzał przed siebie i zobaczył Magnolię.
- Zobaczcie już jesteśmy!- krzyknął wskazując palcem miasto. Po dojściu do miast Lucy poddała się i ze spuszczoną głową ruszyła wolnym krokiem za resztą przyjaciół do ich budynku. Weszli do gildii i rozpoczęła się kolejna imprezka tym razem z okazji wygranych zawodów magicznych. Wszyscy pili krzyczeli, tańczyli oprócz blondynki. Już tyle razy próbowała porozmawiać, i przeprosić Natsu ale on zwyczajnie ją ignorował. Nie powiedziała przecież czegoś tak bardzo złośliwego żeby zniszczyć ich drużynę , i najcenniejszą przyjaźń. Właśnie skoro się obraził to trudno. Podeszła niezauważalnie do tablicy z misjami. Nikt jej na szczęście nie widział jak pisała coś na kartce i położyła na blacie koło śpiącej już Miry. Wybiegła z gildii. Misja była dość łatwa. Musiała tylko iść do dżungli w Irkaczu zdobyć z różanej jaskini klejnot i łatwe 300,000 klejnotów w kieszeni jak to mówiła. Ściemniało się, jednak to jej nie przeszkodziło. Gdy dotarła na dworzec było jej jakoś smutno. Brakowało jej tego jego marudzenia że za nic w świecie nie wejdzie do pociągu. Na samo wspomnienie na jej ustach pojawił się uśmiech.
Nie wiedział który już pije kufel piwa. Wszystko to przez jego smutek. Nagle coś go olśniło. Może jednak pogodzić się z Lucy w końcu nie zrobiła nic takiego złego. Może przez powiedzenie "no proszę Natsu w końcu powiedział coś mądrego nie wiedziałam, że umiesz myśleć" nie miała tego samego co on na myśli? Jest jego najlepszą ..przyjaciółką...to słowo odbijało mu się w głowie. Przyjaciółka to może złe określenie. Od dawna czuł coś do niej silniejszego jednak na zawodach widząc ją ranną to się powiększyło. Była mu coraz bliższa. Od dziecka czuł jakąś silną więź a teraz? Jest jego bliską osobą tak można lepiej ją nazwać. Wiedział od dawna że Lisanna czuje to do niego ,co on do Lucy. Właśnie Lucy! Zaczął się rozglądać po gildii. Większość członków już leżała śpiąca pod stołami.. wszędzie gdzie tylko można było. A on wypatrywał ty blond-włosów. Nigdzie ich niestety nie znalazł. Podszedł chwiejnym krokiem do baru. Zobaczył karteczkę. Po przeczytaniu treści zgniótł ją w pięści i zapalił. Nie wierzył poszła na misję i to bez niego! Nie wierzył może był piany ale przecież umiał czytać. To że byli skłóceni nie upoważnia jej do chodzenia na misję bez jego. Był zły. Na nią. Ale nagle poczuł jakiś nie znany mu dotąd zapach. Był mroczny jak by duszy. Walnął się w głowę. Czy on w ogóle wiedział jak pachnie dusza? Nie.Tym razem usłyszał otwierane drzwi gildii. Do środka weszła młoda dziewczyna miała może dwadzieścia lat. Jej czarne włosy sięgały do pasa, a miętowe oczy odszukiwały każde kłamstwo. Podeszła do mistrza który jak zawsze siedział na rogu blatu popijając piwo.
- Jestem Aiko Hayashi - przedstawiła się dziewczyna melodyjnym głosem.
- Jestem Makarov mistrz tej gildii - wszystkie oczy przytomnych magów wędrowały teraz na nich.
- Chciałabym dołączyć do tej gildii. Mogę? - spytała uprzejmie.
- Jaką magią się posługujesz moje dziecko? - z jego wyrazu twarzy można było wyczytać śmiertelną powagę.
- Jestem Smoczym Zabójcą Dusz - odpowiedziała spokojnie. Staruszek tylko wstał i podał jej rękę.
- Miło że zdecydowałaś się dołączyć - powiedział z uśmiechem. Dziewczyna odwzajemniła uśmiech i już nie długo mieli drugi powód do świętowania. Dołączenie Aiko do gildii.
Długo nie musiała szukać domu zleceniodawcy przestawiła się i weszła do pięknego prestiżowego domu. Na około którego rosły róże. Jak się okazało cały wystrój wnętrzu do mu przy ozdobiony był tymi kwiatami. Weszła do wielkiego salonu gdzie już czekała na nią zleceniodawczyni.
-Dzień-dobry jestem Lucy - powiedziała podając jej rękę w geście przywitania.
- Dzień-dobry jestem Lina , to ja zgłosiłam misję - powiedziała podając jej dłoń
- Jednak jest mały problem - odparła spuszczając głowę.
- Jaki? - spytała zaciekawiona.
- Zapomniałam wspomnieć iż jest to misja dla pary - blondynce nie mal zniknął uśmiech z twarzy.
- Dlaczego dla pary sama mogę dać sobie radę - próbowała ją przekonać.
- Moja droga Lucy jeżeli wyciągniesz klejnot sam z jaskini zostaniesz przeklęta, tylko kochająca się i darząca szczerymi uczuciami para może wyciągnąć ten kamień - dziewczyny wyraźnie posmutniały. Lucy wstała.
- Zdobędę ten klejnot samej zobaczy pani jeżeli mi się nie uda nie nazywam się Lucy Heartfilia - Lina klasnęła w ręce.
- Tylko mogła byś zostać na noc jest późno a nie chcę aby napadły na ciebie zwierzęta - odrzekła i zaraz po jej słowach pojawiła się pokojówka w bardzo krótko obciętych fioletowych włosach.
- Ami zaprowadź panienkę do najpiękniejszego pokoju - powiedziała. Lucy udała się za fioleto-włosą. Dalej rozmyślając co ma zrobić.
wtorek, 25 czerwca 2013
piątek, 14 czerwca 2013
Rozdział 3 - Drużyna
Wykończona i szczęśliwa opadła na
łóżko. Dalej wpatrywała się w ten jego uśmiech. Może w końcu
będzie dobrze? Na pewno w końcu znowu przyjaciele są razem.
Podszedł do niej
- Lucy ? - spytał. A ona słysząc
jego głos usiadła na łóżko.
- Skoro jesteś magiem to na pewno
należysz do jakieś gildii prawda? - podszedł do niej ze spuszczoną
głową.
- Nie. - powiedziała bez wszelkiego
namysłu. A on jak by odżył. Pociągnął ją za rękę z uśmiechem
na buzi. Ciągnął ją po schodach aż na piętro gildii gdzie
zatrzymał się przy barze.
- To od dziś będziesz magiem Fairy
Tail – powiedział. A białowłosa słysząc jego słowa podeszła
do dziewczyny.
- Skoro tak to gdzie byś chciała znak
przynależności?- spytała delikatnym głosem kobieta. Ona .. nie
powiedziała ani jednego słowa była za szczęśliwa. Znalazła
swojego przyjaciela i dołączyła do gildii marzeń. Drżąc wyciągnęła prawą rękę do przodu. Już po chwili widniał na niej
różowy znak. Szczęśliwa wyszukiwała wzrokiem Natsu. Nie musiała
długo czekać. Razem z kotem stał przy tablicy z misjami. Cała
rozpromieniona podbiegła do niego.
- Natsu patrz jestem razem z tobą w
gildii- pokazała mu rękę.
- Natsu co to za brzydula? - spytał
żartobliwie Happy ciągnąc chłopaka za spodnie.
- Już ja ci dam brzydulę! - wściekła
blondynka zaczęła gonić Happiego gdy nagle na około niej i różowo
włosego zjawiły się dziewczyny z gildii.
- Jesteście razem?-
- Skąd się znacie? - Takimi pytaniami zostali zasypywani od kilku dziewcząt.
- Jesteśmy przyjaciółmi znamy się
od dziecka – uśmiechnęła się promiennie do członków.
- Na imię mam Lucy – przestawiła
się. Dziewczyny po kolei zrobiły tak samo.
- Bisca , Mira , Erza , Lisanna , ..-
po kolei zapamiętywała imiona dziewczyn. Podeszła do niej
dziewczyna niższa o trochę od niej o niebieskich włosach.
- Levi dobrze zapamiętałam –
spytała
- Źle. - zdziwiła się była pewna że
miała tak na imię.
- Mów mi Levi-chan a ty to Lu-chan –
zaśmiały się. Po chwili zaczęły rozmawiać o wspólnym temacie
czyli książkach. Usiadły do stołu gdzie siedziała Erza
zajadająca ciasto truskawkowe ,i Juvia która mierzyła zakochanym
wzrokiem chłopaka bez koszulki.
- Gray ubierz się – krzyknęła
Cana. Było tu zabawienie i głośno. Jednak coś ciągle nie
pasowało. Ktoś cały czas, każdy ruch blondynki obserwował. Był
to Natsu.
- Natsu nie jesteś szczęśliwy że
znalazłeś Lucy? - spytała nieco zmartwiona Mira
- Oczywiście że jestem ..ale jestem
ciekaw co to jest za magia kluczy- odrzekł nie odrywając wzroku od
niej. Biało włosa chwilę się zastanawiała „logicznie mu nie
można wytłumaczyć bo nie zrozumie ..może..” myślała
- Natsu co ty na to żebyś spytał się
Lucy może ci pokaże i będziecie razem w drużynie- chłopak jak by
sobie dopiero uświadomił. Chce ja chronić i aby więcej nie
zniknęła mu z oczu więc musi ją mieć w drużynie zanim zrobi to ktoś inny. Przyglądając się blondynce, nie wiedział ile już minęło. Gdy zobaczył że zaczęła zbierać swoje rzeczy i wychodzić z gildii, uświadomił sobie iż jest już noc. Mimo to szedł dalej za nią. Przeszli już połowę Magnolii gdy się zatrzymała i weszła do mieszkania. Zobaczył jak wyżej zapala się światło w oknie. Droga przez korytarz i do drzwi by mu się bardzo dłużyła, więc postanowił wypróbować jeden ze swoich pomysłów. Wdrapał się po ścianie do okna i wszedł przez nie do mieszkania dziewczyny. Jej pokój był zadbany i skromny. Usłyszał gotująca się wodę w czajniku i gwizdek. Niczego nieświadoma z odwiedzin Lucy razem z zaparzoną herbatą i książką szła w stronę salonu. Weszła do środka. Widziała Natsu siedzącego na jednej z jej foteli z szerokim uśmiechem.
- Natsuu!! - krzyknęła zaskoczona wylewając na ziemię ciepłą herbatę.
- Co ty tu robisz ?! I jak wszedłeś?! - jej pytania nie miały końca.
- Jak to jak? Bardzo proste - wskazał na otwarte okno.
- Większość ludzi już by cię uznała za włamywacza - powiedziała zbierając z podłogi szkoło po kubku w którym był napój.
- Większość ludzi właśnie a ty jesteś inna! - krzyczał uradowany.
- Coś tryt powiedział?! - szarpiąc za kamizelkę potrząsała nim. Kiedy już jej przeszło przypomniała sobie o co go pytała.
- Więc po co przyszedłeś? - spytała już swoim delikatnym głosem.
- Chciałem cię zapytać Lucy jaką magia się posługujesz? - spytał. Lucy uszczęśliwiona pokazała mu swoje klucze.
- Więc? - spytał jak by ich nie widział.
- Jestem Magiem Gwiezdnych Duchów ! - powiedziała cała jeszcze bardziej rozpromieniona.
- A co to ? - spytał. To pytanie zburzyło ją z tropu. Jednak mogła się tego spodziewać po Natsu. Od małego nie był zbyt bardzo inteligentny.
- Omeg przywoływać gwiezdne duchy z innego wymiaru - powiedziała z dumą w głosie. Myślała że tak już mu wszystko wyjaśniła jednak myliła się. Natsu stał calusieńki biały.
- Może będzie lepiej jeśli ci pokarzę - wyciągnęła przed siebie jeden z srebrnych kluczy.
- Otwórzcie się bramy do Białego Pieseczka Plue - przed nią pojawił się mały bałwan?Tak inaczej tego nie można było nazwać.
- Teraz rozumiesz za pomocą kluczy przywołuję gwiezdna duszę - powiedziała patrząc na chłopaka.
- Lucy - wstał i podszedł do niej. Nagle wielgachny uśmiech zagościł na jego twarzy i w jednej chwili złapał obie ręce dziewczyny.
- LUCY ZRÓBMY RAZEM DRUŻYNĘ - krzyczała wywarzając drzwi szkarłatno-włosa. Blondynka spojrzała na Tytanię.
- Erza matko moje drzwi - powiedziała łapiąc się za czoło. Natsu wypuścił ją i jakby zgaszony usiadł na fotelu. Uprzedziła go Erza nie mógł uwierzyć.
- Przepraszam cię Lucy - odrzekła dziewczyna próbkując naprawić drzwi? Nie raczej to co z nich zostało.
- No dobra nie gniewam się tylko zostaw to już w spokoju i powiedz o jakiej drużynie ci chodzi - rzekła siadając na przeciw salamandra na łóżku.
- Ty , ja , Gray i jeżeli się zgodzisz ty Natsu - spojrzała na chłopaka.
- Ja się zgadzam tylko dlaczego musi być jeszcze ta mrożonka ?! - wykrzyknął wstając z fotela.
- Bo tak ognisto-dupy! - krzyknął Gray wychodzący przez komin.
- Ludzie czy wy nie możecie wchodzić normalnie!! - krzyczała blond włosa. Rozdrażniona pokazała palcem na Natsu.
- Ty wchodzisz przez okno! - skierowała swój wzrok na Tytanię
- Ona rozwala drzwi! - tera przypadła kolej Graya.
- A ty Gray najlepszy komin?! Pomyśl co byś zrobił gdybym rozpaliła ogień! - krzyczała. Nagle Natsu wstał.
- Może zamiast mówić co by się stało to sprawdzimy?!- krzyknął zapalając swoją rękę.
- ANI MI SIĘ WAŻ!!!- krzyczała znowu na niego.
- Erza zgadzam się na drużynę ale teraz wszyscy wynocha!! - patrzyła na nich groźnym wzrokiem. Chłopacy wyszli tak samo jak weszli do środka ,a Erza jak Natsu wyskoczyła przez okno.
- DRZWI IDIOCI!! - krzyczała przez okno wymachując pięścią. Zamknęła okno i powędrowała do łazienki. Napuściła gorącą wodę i umyła się. Następnego dnia poszli na pierwszą wspólną misję.
Od tych wydarzeń minął rok. W gildii wiele nie zmieniło. Ich drużyna wykonała wiele wspaniałych misji. Stali się maga,mi silnymi i sławnymi. Teraz gildii wracała do Magnolii po wygraniu Zawodów Magicznych. A czy to kogo spotkają odmieni ich los?
___
Publikacja przez Aiko Hayashi z bloga http://naluxfairytail.blogspot.com/
Haha, taka tam reklama, skoro już zostało mi powierzone opublikowanie tego rozdziału xDD
- Natsuu!! - krzyknęła zaskoczona wylewając na ziemię ciepłą herbatę.
- Co ty tu robisz ?! I jak wszedłeś?! - jej pytania nie miały końca.
- Jak to jak? Bardzo proste - wskazał na otwarte okno.
- Większość ludzi już by cię uznała za włamywacza - powiedziała zbierając z podłogi szkoło po kubku w którym był napój.
- Większość ludzi właśnie a ty jesteś inna! - krzyczał uradowany.
- Coś tryt powiedział?! - szarpiąc za kamizelkę potrząsała nim. Kiedy już jej przeszło przypomniała sobie o co go pytała.
- Więc po co przyszedłeś? - spytała już swoim delikatnym głosem.
- Chciałem cię zapytać Lucy jaką magia się posługujesz? - spytał. Lucy uszczęśliwiona pokazała mu swoje klucze.
- Więc? - spytał jak by ich nie widział.
- Jestem Magiem Gwiezdnych Duchów ! - powiedziała cała jeszcze bardziej rozpromieniona.
- A co to ? - spytał. To pytanie zburzyło ją z tropu. Jednak mogła się tego spodziewać po Natsu. Od małego nie był zbyt bardzo inteligentny.
- Omeg przywoływać gwiezdne duchy z innego wymiaru - powiedziała z dumą w głosie. Myślała że tak już mu wszystko wyjaśniła jednak myliła się. Natsu stał calusieńki biały.
- Może będzie lepiej jeśli ci pokarzę - wyciągnęła przed siebie jeden z srebrnych kluczy.
- Otwórzcie się bramy do Białego Pieseczka Plue - przed nią pojawił się mały bałwan?Tak inaczej tego nie można było nazwać.
- Teraz rozumiesz za pomocą kluczy przywołuję gwiezdna duszę - powiedziała patrząc na chłopaka.
- Lucy - wstał i podszedł do niej. Nagle wielgachny uśmiech zagościł na jego twarzy i w jednej chwili złapał obie ręce dziewczyny.
- LUCY ZRÓBMY RAZEM DRUŻYNĘ - krzyczała wywarzając drzwi szkarłatno-włosa. Blondynka spojrzała na Tytanię.
- Erza matko moje drzwi - powiedziała łapiąc się za czoło. Natsu wypuścił ją i jakby zgaszony usiadł na fotelu. Uprzedziła go Erza nie mógł uwierzyć.
- Przepraszam cię Lucy - odrzekła dziewczyna próbkując naprawić drzwi? Nie raczej to co z nich zostało.
- No dobra nie gniewam się tylko zostaw to już w spokoju i powiedz o jakiej drużynie ci chodzi - rzekła siadając na przeciw salamandra na łóżku.
- Ty , ja , Gray i jeżeli się zgodzisz ty Natsu - spojrzała na chłopaka.
- Ja się zgadzam tylko dlaczego musi być jeszcze ta mrożonka ?! - wykrzyknął wstając z fotela.
- Bo tak ognisto-dupy! - krzyknął Gray wychodzący przez komin.
- Ludzie czy wy nie możecie wchodzić normalnie!! - krzyczała blond włosa. Rozdrażniona pokazała palcem na Natsu.
- Ty wchodzisz przez okno! - skierowała swój wzrok na Tytanię
- Ona rozwala drzwi! - tera przypadła kolej Graya.
- A ty Gray najlepszy komin?! Pomyśl co byś zrobił gdybym rozpaliła ogień! - krzyczała. Nagle Natsu wstał.
- Może zamiast mówić co by się stało to sprawdzimy?!- krzyknął zapalając swoją rękę.
- ANI MI SIĘ WAŻ!!!- krzyczała znowu na niego.
- Erza zgadzam się na drużynę ale teraz wszyscy wynocha!! - patrzyła na nich groźnym wzrokiem. Chłopacy wyszli tak samo jak weszli do środka ,a Erza jak Natsu wyskoczyła przez okno.
- DRZWI IDIOCI!! - krzyczała przez okno wymachując pięścią. Zamknęła okno i powędrowała do łazienki. Napuściła gorącą wodę i umyła się. Następnego dnia poszli na pierwszą wspólną misję.
Od tych wydarzeń minął rok. W gildii wiele nie zmieniło. Ich drużyna wykonała wiele wspaniałych misji. Stali się maga,mi silnymi i sławnymi. Teraz gildii wracała do Magnolii po wygraniu Zawodów Magicznych. A czy to kogo spotkają odmieni ich los?
___
Publikacja przez Aiko Hayashi z bloga http://naluxfairytail.blogspot.com/
Haha, taka tam reklama, skoro już zostało mi powierzone opublikowanie tego rozdziału xDD
piątek, 17 maja 2013
Rozdział 2 - Spotkanie od lat
Był
właśnie w gildii a obok niego siedział niebieski kotek jedzący
rybkę. Kątem oka spojrzał na przyjaciół. Erza zajadała swoje
ciasto truskawkowe ,które dosłownie kochała na zabój. Mrożonka
chodził w gaciach po gildii ,a Juvia nie mal mdlała za każdym
razem na jego widok. Inni pili albo brali misję. A on siedział
zajadając jedzenie. Często a raczej coraz częściej myślał o
niej co robi? Gdzie jest? Czy jest szczęśliwa? Z zamyśleń wyrwał
go głos Happiego.
-Natsu
kasa nam się kończy chodźmy na misję- jego mały przyjaciel
potrafił poprawić każdemu humor ,a jemu najbardziej.
-
No chyba nie ma wyjścia- leniwie wstał od stołu i podszedł do
tablicy. Jak co dzień obok niej stał Nab.
-
Happy co powiesz na tą?- uśmiechnięty chłopak w prawej ręce
trzymał misję z bardzo dużą nagrodą za zabicie potwora. Nagle
usłyszał jak do tablicy podchodzi Mira. Była smutna ,co nie było
częstym widokiem. Niemal płacząc przyczepiła jedną misję. I
szybko pobiegła do swojego brata. Słyszał jak nakłania go aby to
on ją wziął. Zaciekawiony podszedł do nowo przyczepionej kartki.
A jego oczy się rozszerzyły
Uwaga
Grupa
wykorzystywanych dziewczyn błaga o pomoc!. Uwięzione w restauracji
jesteśmy zmuszane do najgorszych prac. Jeśli chcecie nam pomóc
przybądźcie do restauracji „Bor Metr”na ulicy wiśniowej
dziewiętnaście.
Nagroda
to:
100.000.klejnotów.
Tu
taj są zamieszczone imiona przetrzymywanych dziewczyn, może ktoś z
was będzie znał choć jedną...:
-Yuri
Mosti
-Kotomi
Darn
-Nanmi
Fingalu
-Jimanna
Glunst
-Asuna
Migoto
-Hanna
Belur
-Lucy
Heartfillia
Z
nie dowierzaniem czytał ponownie ostatnie nazwisko. Lucy.. to musi
być ona, był tego pewny. Jednocześnie czuł radość w sercu.
Znalazł ją. Teraz ją nareszcie zobaczy i przytuli. A z drugiej
strony bał się. Trafiła do takiego miejsca. Musi ją uratować.
Tego był pewien. Zaskoczony kotek wpatrywał się w przyjaciela był
taki zamyślony co zupełnie do niego nie pasowało. Zobaczył jak
ponownie wgniata ściągnięte przed chwilą zlecenie o zgładzeniu
potwora i zrywa nowo powieszoną kartkę. Ruszyli szybkimi krokami do
Miry.
-
Mircia biorę tą- odpowiedział bez swojego uśmiechu. Każdy kto
był w gildii zaprzestał tego co właśnie robił i zwrócił wzrok
na Natsu, który szybko opuścił pomieszczenie. Nigdy by nie wziął
takiej misji ale tu chodzi o Lucy. Tyle jej nie widział. Nie pozwoli
komuś uratować jej i wypuścić. Uratuje ja i nie odstąpi na krok
będzie jej pilnował jak oka w głowie. Na świadomość swoich
myśleń uśmiechną się. Happy który mu się cały czas przyglądał
patrzył zdziwiony na partnera.
-Natsu-
powiedział gdy biegli pod wskazany adres.
-Hmm..-
popatrzał niego zdziwiony nigdy nie mówił mu o Lucy. Nie pokazał
nawet treści zadania gdyż po przeczytaniu ze złości o porwanie i
uwięzienie blondynki ją spalił.
-
Dlaczego wybrałeś tą misję?- spytał nie odrywając wzroku od
chłopaka.
-
Zobaczysz później a teraz liczę na twoją pomoc partnerze –
kotek uwielbiał jak mówił tak do niego więc łapiąc go w pasie
podniósł do góry i wołając swoje „ Maxima sped” leciał na
swoich skrzydłach jak najszybciej umiał. Po upływie pięciu minut
byli nad dachem budynku.
-
Happy puść mnie -kotek posłusznie opuścił chłopaka ,który z
wielkim hukiem opadł na dach owej restauracji. Podniósł się.
-
Lucy wytrzymaj jeszcze chwilę- powiedział do siebie.
Ranek
restauracja
Obudził
ją jak zwykle dzwonek oznajmujący śniadanie. Wstała jak co dzień
od tygodnia wzięła prysznic. Obawiała się dzisiejszego dnia. To
dziś miała być kelnerką nie na próbę. Może będzie miała
szczęście i nikt jej nie wybierze. Nie. To nie było możliwe. Już
wiele mężczyzn ja zamawiało lecz ratowała ją Hanna mówiąc „ona
jest nowa i musi się przyzwyczaić” lub coś w tym stylu. Hanna i
ona dogadywały się wspaniale były najlepszymi przyjaciółkami.
Jeśli dziś ktoś ją wybierze, będzie musiała coś wymyślić.
Nie chciała mieć w takim miejscu i z pierwszym lepszym przeżywać
chwile, które chciała zostawić dla swojego ukochanego. Minęła
noc więc na pewno zlecenie już doszło do gildii. A jeśli nikt nie
przyjdzie? Ciągle niepokoiła się z tą myślą. Ubrana w strój
ruszyła do sali. Od razu zauważyła że brakuje Asuny. Szturchnęła
lekko w ramię Hannę.
-
Hanna co się stało z Asuną?- spytała jedząc śniadanie.
-
Słyszałam że wczoraj wieczorem odmówiła klientowi. A Dina
oznajmiła iż ma gorączkę i dziś się nie pojawi.- powiedziała.
Każdy bał się . Złamała zasadę jako pierwsza i następnego dnia
już się nie pojawiła. Była przerażona. Jak podła mogła być
Dina w stosunku do niej. Z okropnych zamyśleń wyrwał ją dźwięk
który na nowo zagościł w niej uczucie strachu. Bała się z coraz
bardziej z sekundy na sekundę. Hanna widząc ją taką zestresowaną
,położyła dłoń na jej ramieniu szepcząc do ucha „ nie martw
się Fairy Tail na pewno zdąży”. Bardzo chciała w to wierzyć.
Roznosiła alkohol a mężczyzn którzy ślinili się na jej widok
,obsługiwała Hanna puszczając do niej oczko. Cieszyła się że
jest tu Hanna. Radosna z mniejszym strachem podeszła do
czarno-niebiesko włosego chłopaka. A on dokładnie śledząc jej
ruch nagle pociągnął ją za rękę. Wstał. I ciągną ją za sobą
.
-
Przepraszam..mógłby pan puścić- odpowiedzią na jej pytanie było
tylko krótkie i srogie „Nie”. Bała się uśmiech zniknął jej
z twarzy. Zaczęła drżeć ze strachu. Chłopak pociągnął ją do
pokoju ósmego. Po raz pierwszy była w tym pokoju i już miała go
dosyć. Rzucił ja na łóżko z czerwoną pościelą.
-
Wypuść mnie stąd -powiedziała widząc jak on zamyka drzwi na
klucz.
-
Nie ma mowy zapłacę ci więc o to się bać nie musisz. Ale wiesz
nie ma nic za darmo.
-Ja
chcę dobrą zabawę a ty kasę idealne rozwiązanie – uśmiechnął
się chytrze.
-
Nic nie będę robić nie będzie żadnej zabawy a teraz wypuść
mnie stąd- zaczęła krzyczeć.
-
Zamknij się nie wyjdziesz stąd- uderzył ją w twarz.
-Skoro
nie będzie zabawy do będzie kara – Podchodził do niej wolno z
uśmiechem, jej serce biło jak szalone. Poczuła kolejne uderzenie w
twarz, a w ustach zawitał jej smak krwi. Splunęła ją prosto pod
nogi mężczyzny, nie miała zamiaru dać mu żadnej satysfakcji i
już chciała złapać za swoje klucze, kiedy przypomniała sobie, że
ich nie ma...
-
tak jest kara niegrzecznych dziewczynek- Mężczyzna popchnął ją
tym samym przewracając na podłogę. Bez kluczy była bezbronna.
Widziała jak mężczyzna wysuwa nogę w jej stronę, zamknęła oczy
i poczuła przeszywający ból w klatce piersiowej. Śmiał się
szyderczo na jej nie udane próby podniesienia się, zadawał jej
kolejne ciosy, a każdy jej przepełniony bólem krzyk bawił go
niczym najlepsze kawały. Nagle poczuli jak cały budynek zadrżał
się i coś spadło na dach wywołując wielki huk. Po chwili
zobaczyli jak wszyscy mężczyźni wybiegają z budynku z czymś
podpalonym. Nie mogła już dłużejj wytrzymać. Ból wziął nad
nią górę.
-
Natsu -wyszeptała ostatkami sił ,po czym zemdlała.
On
podpalając swoje pięści ruszył na mężczyzn. Po nie upływie
minuty wybiegali poparzeni z budynku. A wolne dziewczyny aż
piszczały z radości. Podeszła do niego Hanna.
-
Witaj jestem Hanna to ja złożyłam zlecenie o uwolnienie nas ,tylko
mógłbyś spalić te faktury?- spytała podając mu stos podpisanych
umów o pracę. Zapalił swoją pięść i już po chwili zamiast
sterty papieru stała grudka pyłu. Wszystkie dziewczyny zabierając
swoje rzeczy wynosiły się z tego miejsca gdy została tylko Hanna
związana Dina i Natsu. Nagle Hannie przypomniało się .
-
Lucy trzeba ją ratować – krzyknęła. On również przeklinając
się w myślach że dopiero teraz sobie przypomniał poco naprawdę
wziął tą misję . Biegł jak najszybciej umiał za dziewczyną. Ku
ich zdziwieniu drzwi były otwarte. Nie pewnie weszli do środka.
Natsu niemal chciał krzyczeć z radości i smutku. Dziewczyna leżała
nieprzytomna na podłodze, na jej ciele można było dostrzec wiele
siniaków a z jej ust delikatnie sączyła się krew.
-
Lucy – rzuciła się na nią Hanna. Pierwszym co zrobiła było
sprawdzenie jej pulsu. Był wyczuwalny. Co ucieszyło dziewczynę.
-
Lucy ...nareszcie- powiedział chłopak stojąc z zaciśniętymi
pięściami. Podszedł do blondynki. Kucnął i wziął na swoje
ręce.
-
Znasz ją ?-spytała .Również czekał na odpowiedź zdziwiony
Happy.
-
Tak. Wezmę ją do gildii więc nie martw się o nią- Powiedział
,już wychodził z budynku gdy Hanna zawołała go. Odwrócił się w
jej stronę a ona dając mu nagrodę w postaci 100.000 kryształów
podała coś bardzo ważnego Lucy jej klucze.
-Opiekuj
się nią dobrze – powiedziała i zniknęła za rogiem. On martwiąc
się stanem blondynki ruszył szybkim krokiem do gildii. Bał się ze
coś może stać się jej poważnego jeśli jeszcze chwile będzie w
takim stanie. Drzwi do gildii otworzył w jak zwykle swoim stylu,
kopniakiem, jednak wcale nie krzyczał „WRÓCIŁEM” jak zawsze.
-
WENDY – ryknął na cały głos rozglądając się za niebiesko
włosą. Macao widząc Natsu z dziewczyną zaśmiał się.
-
Natsu to że jedna ci się spodobała nie znaczy że możesz..-
dopiero teraz zobaczyli w jaki m stanie jest blondynka. Wendy
podbiegając wskazała chłopakowi ręką oddział medyczny. Udała
się tam za Natsu razem z Mirą. Położył ją na łóżku. Chciał
poczekać tu tak długo aż się wybudzi jednak przekonała go Mira
ukazując swoją mroczną postać. Tak zmuszony był zastać na
korytarzu. Lecz po chwili przyleciał do niego Happy a za nim
większość gildii ,oczekując wyjaśnień co się dzieje,a kotek
skąd on ją zna.
-
Natsu ! Wytłumacz mi wszystko bo już nic nie rozumiem! - krzyczał.
Różowo włosy jedynie wstał i powędrował za przyjaciółmi.
Usiadł na blacie zaczął wspominać ich pierwsze spotkania.
Wszystko skrócił i gdy doszedł do końca , z oddziału schodziła
uśmiechnięta Mira. Nie czekając na pozwolenie ruszył do jej
pokoju. Nadszedł czas na spotkania ich od tak długiego czasu.
Marzył o tym a teraz to się spełni już za parę chwil. Był już
na korytarzu i sięgał po klamkę od drzwi. Gdy się otworzyły a w
nich stanęła Wendy. Chłopak uśmiechając się do niej pozwolił
jej wyjść po czym stanął w drzwiach. Widział, że Lucy jest
zdezorientowana i nawet nie wie co się stało. Uśmiechnął się,
kiedy jej wzrok go napotkał. Niewiele się zmieniła od tamtego
czasu, jest ładniejsza (I BARDZIEJ CYCATA XDD), zgrabniejsza...
Spojrzał na nią i zastanawiał się, czy ona pamięta kim on jest,
czy go poznaje.
-Natsu!
Zawołała po chwili dziewczyna i z napełnionymi od łez oczami
wstała, aby po chwili wtulić się w ciepłe ciało Dragneela, które
dawało jej tyle poczucia bezpieczeństwa.
-Nareszcie...
Powiedział cicho, jednak ona go usłyszała. Uśmiechnęła się i
mocniej objęła przyjaciela. Po chwili odsunęła się od
różowowłosego i rozglądnęła się ponownie po pomieszczeniu.
-Gdzie
ja jestem? Chłopak nie musiał nic mówić, kiedy dziewczyna ujrzała
jego znak na ramieniu przysłoniła sobie dłonią otwarte ze
zdziwienia usta.
-Fairy
Tail! Zawołała radośnie jednak po chwili spoważniała. Coś jej
to przypomniało...
-Moje
klucze! Już chciała ruszyć znów do tego przeklętego miejsca,
kiedy usłyszała brzęk swoich kluczy, spojrzała na dłoń
Salamandra, na której znajdowały się jej ukochane klucze, całe
jej życie. Wzięła je i przytuliła do siebie jakby przepraszając
za to, co zrobiła, a wtedy Dragneel jeszcze raz ją przytulił.
-Nie
wiedziałem, że jesteś magiem Lucy.
-Ja mogłabym powiedzieć o Tobie to samo. Zaśmiała się dziewczyna, która takim właśnie sposobem odnalazła swojego przyjaciela <albo raczej on ją> i dostała się do gildii, która od zawsze była dla niej marzeniem...
-Ja mogłabym powiedzieć o Tobie to samo. Zaśmiała się dziewczyna, która takim właśnie sposobem odnalazła swojego przyjaciela <albo raczej on ją> i dostała się do gildii, która od zawsze była dla niej marzeniem...
wtorek, 14 maja 2013
Rozdział 1 - Niezwykła Restauracja
Dziewczyna została Magiem Gwiezdnej Energi. Podróżowała po całym kraju szukając kluczy do bram. Teraz jednak na stałe zamieszkała w Magnolii. Wynajmowała małe niewielkie mieszkanie obok rzeki. Chodziła po uliczkach. Już z oddali słyszała wesołe krzyki magów z drugiego końca miasta. Bardzo chciała się do nich dołączyć. Gildii Fairy Tail była jej drugim marzeniem. Jakie było pierwsze? Zobaczyć ten sam uśmiech ponownie. Po raz pierwszy zwiedzała to magiczne miasto. Z początku nie myślała o przyjeździe tutaj , jednak próby ucieczki od okropnego ojca zmusiły ją do tego. Weszła do dużego sklepu. Po wnętrzu i towarze poznała że trafiła do magicznego sklepu. Powoli przeglądała sprzęty, aż natrafiła na antyczny diamentowy klucz. W chwili kiedy go ujrzała jej oczy zmieniły się w dwie mrugające gwiazdy. Cieszyła się. Znalazła taki cenny klucz. Nie mal w podskokach podeszła do kasy.
- Ile kosztuje tan klucz? - Uprzejmie spytała sprzedawcę. On podrapał się po głowie. Gorączkowo nad czymś rozmyślał.
- Ile kosztuje tan klucz? - Uprzejmie spytała sprzedawcę. On podrapał się po głowie. Gorączkowo nad czymś rozmyślał.
- Kosztuje 70,000 kryształów. - Gwiazdki w
jej oczach momentalnie pękły po usłyszeniu kwoty. Cena była równa
z jej czynszem za mieszkanie, a dopiero co zapłaciła i teraz nie
była w stanie zebrać tylu pieniędzy od tak. Zarabiała sama nie
korzystając z rodzinnych funduszy. On widząc ją taką smutną
dodał.
-
Ale dla panienki 65,000– Uśmiechnął się do niej. Mimo iż cena
spadła nie mogła go kupić. Postanowiła pójdzie do pracy.
-
Odłożyłby go pan dla mnie? Zapłacę jak tylko zdobędę kwotę. - Chwilę rozmyślał. Nic nie mówiąc otworzył dolną szufladę i
schował tam owy klucz.
-
Młoda panno masz miesiąc – Powiedział mimo wszystko z delikatnym
uśmiechem. Uradowana wyszła z sklepu do swojego mieszkania. Po
drodze kupiła gazetę z ogłoszeniami o pracę. Usiadła na łóżku
i biorąc artykuł przeglądała uważnie oferty. Nagle coś wpadło
jej w oko.
Witam poszukuję kelnerki do restauracji „Bor Metr” na ulicy wiśniowej dziewiętnaście. Poszukiwana dziewczyna od szesnastu lat z dużym biustem. Co miesiąc otrzyma ona 100,000 kryształów. Jeśli jest ktoś zainteresowany serdecznie zapraszam ósmego maj na piętnastą. Uprzejmie dziękuje.
Wypłata
zszokowała blondynkę bardzo. Jednak co mogło się kryć za pracą
kelnerki w restauracji? Zadowolona , ruszyła w stronę łazienki.
Napuszczając wody do walny dolała swojego ulubionego różanego
żelu tworząc przy tym wielkie ilości piany. Weszła do wody i
opierając głowę o róg wanny patrzyła w biały sufit. Zawsze w
takich chwilach myślała o nim. Co robi? Gdzie jest? Jak wygląda?
Spojrzała na zegarek było już późno. Wyskoczyła z piany jak
poparzona wycierając mokre ciało i włosy ręcznikiem. Ubrała się
szybko. Zmartwiona czasem wybiegła z domu z wilgotnymi włosami.
Biegła całą drogę do jak miała nadzieję przyszłego miejsca
pracy, dzięki czemu włosy wyschnęły jej po drodze i mimo tak
ekstremalnym warunków suszenia wyglądały naprawdę ładnie. Z
oddali widziała tabliczkę z szyldem. Po upływie mniej niż minuty
stała przed średniego rozmiaru brązowymi drzwiami z ogłoszeniem o
prace i godzinami otwarcia. Pewna siebie i radosna pociągnęła z
klamkę. Wchodząc do środka uważnie przyglądała się wnętrzu.
Ściany koloru żółtego. Goście mężczyźni w garniturach
popijający alkohol,a kelnerki w skąpych strojach chodziły od
stolika do stolika. W pewnym momencie poczuła jak ktoś szarpie ją
w ramię. Zaskoczona odwróciła głowę i ujrzała kobietę może
trzydziestoletnią. Biżuterię miała z pereł z długa czerwona
suknia sięgała do kostek. Na nogach miała dużej wielkości czarne
szpilki Kobieta nie będąc próżna także ją zlustrowała ,lecz
największą uwagę przykuł biust blondynki.
-
Jestem właścicielka budynku Dina ty na pewno w sprawie ogłoszenia-
uprzejmie uśmiechała się do dziewczyny. Jednak za tym uśmiechem
był wredny wyraz twarzy.
-
Tak. Nazywam się Lucy – uśmiechnęła się promiennie i szczerze.
-
Lucy.. Bardzo ładne imię. Chodź za mną pokażę ci garderobę.
Przebierzesz się i możesz od razu zaczynać. Ale zanim zaczniemy- Wyciągnęła rękę z umową.
-
Musisz to podpisać - Blondynka siegneła po umowę była gruba a ona
naprawdę szybko potrzebuje tych pieniędzy i pracy. Wzięła
długopis z torebki i jednym zwinnym ruchem podpisała umowę. Nigdy
by tego tak nie zrobiła. Zawsze była dokładna i czytała tak ważne
papiery, ale teraz nie miała wyjścia. Właścicielka jedną ręką
pokazała jej aby podążała za nią. Zdziwiona ilością pokoi już
miała spytać co w nich jest jednak w porę ugryzła się w język.
To nie była jej sprawa ona jest tylko kelnerka nic więcej. Gdy
weszły do garderoby właśnie przebierała się tam jedna z
dziewczyn zaczynając swoją zmianę.
-Mitura
oprowadź nową koleżankę i naucz ją tutaj wszystkiego co powinna
umieć – powiedziała szorstko kobieta. Po ciele blondynki przeszła
fala nieprzyjemnych dreszczy. Zielono włosa ubrana w skąpy strój
wstała i poprowadziła blondynkę do szafki numer osiemnaście. Lucy
nie chętnie zaczęła się przebierać. Nastała niezręczna cisza,
dziewczyna nie lubiąc takich momentów postanowiła zacząć
jakąkolwiek rozmowę
- Więc
nazywasz się Mitura? Ja jestem Lucy – Odpowiedziała wychodząc
ubrana w skąpy strój.
- Lucy?
Masz piękne imię nie to co moje – Odparła. Nie sądziła, że
tak szybko uda jej się rozluźnić napiętą atmosferę.
-
Choć przedstawię ci inne dziewczyny i trochę cie podszkolimy- Pociągnęła ją za rękę niemal wybiegając z garderoby.
Dziewczyna była dosyć dziwna, widać było, że coś ukrywa, jednak
nie chcąc być nachalną powstrzymała się od pytań. Stały teraz
wśród innych kelnerek które gorączkowo roznosiły kolejne porcję
alkoholu. Na jednej zmianie było sześć, razem z nią siedem
dziewczyn na zmienie. Zastanawiała się dlaczego muszą być to
dziewczyny o wielkim biuście? Może żeby wejść w ten strój? Nie
wiedziała , lecz coraz bardziej jej się to nie podobało.
Przechodziły obok pijanego mężczyzny o rudych włosach. On widząc
zielonowłosa usiadł prosto pociągając ją z rękaw ku sobie.
- Nareszcie
jesteś - Uśmiechnął się do niej a jego policzki były
zarumienione od dużej ilości alkoholu.
- Już
się bałem się że dziś nie przyjdziesz.- Po tych słowach
pociągnął ją do siebie i coś szepną do ucha. Nagle zaczął
wkładać rękę pod jej krótka czarną z białymi falbankami
spódniczkę. Ona robiąc niezadowolona minę wstała i schyliła się
przed nim w geście przeprosin.
-
Pan wybaczy jednak dziś uczę nową koleżankę - blondynka stała
jakby wbita do podłogi, a jej serce ogarniało coraz więcej
wątpliwości i obaw. Czy tu się dzieję? o czym myśli? Tak biła
się z swoimi myślami już chciała palnąć że to na pewno jakiś
żart. Gdy jednak dostała nowy dowód. Przechodząca kelnerka o
długich brąz włosach została siarczyście klepnięta w pośladki.
Blondynka już miała na niego naskoczyć, ale ujrzała jak brunetka
złapała mężczyznę za krawat i pociągnęła w stronę jednych z
ośmiu par drzwi. Zdenerwowana i zdezorientowana pociągnęła Miturę
w rękę. Wyszły pospiesznie na korytarz, a blondynka wgapiała się
w nią z szeroko otwartymi oczami.
-
Mitsura co tu się dzieje?!- Wykrzyczała jej w twarz. A zielono
włosa przyglądała się z rozbawieniem przestraszonej Lucy.
-
Jak to co a nie widać?! Koleś kupuje drinka i jeżeli chce to za
dodatkową opłatę mu usługujesz, myślisz, że dlaczego mamy tak
duże wypłaty! - powiedziała ze śmiechem zieolonowłosa
dziewczyna. Przestraszona blondynka pobladła trochę na twarzy lecz
chwilę pomyślała
-
Chce się z tego wycofać !- Powiedziała głośno rozbawionej
zielono włosej. Nagle nie wiadomo skąd zjawiła się właścicielka
z równym rozbawieniem jak Mitsura.
-
Wycofać nie możesz! Podpisałaś umowę ! Teraz będziesz tu
pracować przez cały rok, ucieczkę przypłacisz życiem.- ostatnie
słowa wypowiedziała groźnie, marszcząc przy tym brwi.
-
Mitsura pokaż jej pokój – powiedziała zadowolona z siebie Dina.
-
Co nie mogę wrócić do domu?!- Tym razem zdenerwowana dziewczyna
zaczęła krzyczeć, tego było za dużo. Bezmyślnie podpisała
umowę i teraz będzie musiała się z tego jakoś uwolnić.
-
Oczywiście że nie, musisz być na każde zawołanie klientów
dziecinko? - Dalej śmiejąc się szyderczo odeszła do swojego
gabinetu zostawiając dziewczyny same.
-
Będę cię obserwować a teraz chodź pokażę ci twój pokój -
dalej radosna kroczyła na drugie piętro. Blondynka nie wiedziała
co ma robić. Była zła na samą siebie za to iż postąpiła tak
szybko i nie ostrożnie. Stały przed pokojem numer osiemnaście jak
numer szafki. Zielono włosa niemal powstrzymując się od śmiechu
wepchała tam Lucy. Zamknęła drzwi z wielkim hukiem, i zeszła na
pierwsze piętro. A ona? Upadła na ziemię , z płaczem podniosła
głowę aby sobaczyć wystrój pokoju. Okno było zastawione kratami
a z ścian schodziła wyblakła pomarańczowa tapeta. Bała się .
Przed sobą miała jedno łóżko i biurko. To był cały wystrój
pokoju. Blada i zdruzgotana upadła na ziemię płacząc. Bardzo się
bała. Marzyła że to wszystko to tylko zły sen i jak ponownie
otworzy oczy wszystko zniknie. Spróbowała. Nic się nie stało to
była brutalna rzeczywistość. Po raz kolejny wylała porcję łez
strachu. Kiedy nagle do jej głowy wkradła się jego roześmiana
twarz. Uśmiechał się do niej promiennie. Powoli się uspokoiła.
Tylko on mógł ją uspokoić nawet jeśli się tak długo nie
widzieli. Tęsknota nagle przezwyciężyła rzeczywisty świat. Po
chwili zamknęła oczy. Pogrążając się w śnie wspomnień gdzie
spotykali się razem i byli cały czas. Jak się śmiali ,płakali i
uśmiechali. W jej sercu zagościł choć na chwilę spokój. Spała
z takimi snami całą noc przez co zleciała jej bardzo szybko.
Niestety ale jutro z rana będzie musiała stawić czoła okropnej
prawdzie. Nikt nawet nie zauważy że zniknęła. Nie dawno przybyła
i zdążyła znaleźć mieszkanie i zapłacić za miesiąc z góry.
Na pomoc z drugiej strony nie mogła liczyć. Musi wymyślić jakiś
plan, albo najprościej poddać się. Nie. Nie może się poddać nie
żeby już nigdy więcej nie ujrzeć tego uśmiechu. Ze snu i
rozmyśleń wybudził ją dźwięk dzwonka. Który oznajmiał pora na
śniadanie. Ze strachem przed nowym dniem wzięła szybki prysznic i
powędrowała na śniadanie. Poznała inne kelnerki które były w
takiej samej sytuacji jak ona. Z jedna nawet się zaprzyjaźniła
nazywała się Hanna, miała jasno niebieskie włosy. Atmosfera przy
stole była radosna przez co na chwilę zapomniała o tym co muszą
tu robić. Na samo wspomnienie tego starach na nowo ją obleciał a
jej ciało aż zadrżało. Widząc to Mitsura jeszcze bardziej się
uśmiechnęła. Przez pierwszy tydzień miała się tylko przyglądać
jednak nawet to napawało ją strachem. Nie chciała tam być,
obawiała się tego co będzie musiała robić już za kilka dni.
Dawać się dotykać za pieniądze? Czuła się jak zwykła
prostytutka, którą wprawdzie była, choć nie chciała. Po głowie
ciągle chodziły jej słowa właścicielki "próbę ucieczki
przypłacisz życiem". Kto jej miał pomóc? Kogo miała prosić,
błagać o tą pomoc? Ojca? Na pewno nie... Chciała mieć przy sobie
Natsu, pragnęła się do niego przytulić. Wpadła na świetny
pomysł.
-Klucze!
Zadowolona z tego, że ma jakiś plan ucieczki pobiegła do swojej
szafki, jednak nigdzie nie było jej przyjaciół.
-Gdzie...
Gdzie są moi przyjaciele? - Powiedziała zrozpaczona a w drzwiach
stanęła jej właścicielka z pękiem kluczy w dłoni.
-Nie
myśl sobie, że byłabym taka głupia zostawiając ci je... - Po tych
słowach zaśmiała się wrednie i ciągnąc ją za włosy
zaprowadziła na główną sale, skąd przerwała swoje 'obserwacje'.
Chciała się zapaść pod ziemie, sam strój powodował, że się
wstydziła.
- Natsu...
pomóż mi... - Powiedziała cicho do siebie rozglądając się po
lokalu. Cały dzień musiała oglądać, jak napaleni, pijani
mężczyźni wykorzystywali jej koleżanki z pracy. Tylko Hanna
rozumiała jej sytuację, bo popełniła taki sam głupi błąd.
Jednak ona miała od wczoraj zdecydowanie lepszy humor, jednak nikt
nie wiedział dlaczego. Czyżby znalazła jakiś sposób na ucieczkę?
Oby tylko wzięła ze sobą Lucy, bo ona nie chciała, żeby ktoś...
Dotykał ją w tak obleśny sposób, zraziłaby się do mężczyzn na
bardzo długo... Wieczorem każda z dziewczyn poszła do swoich
pokoi. Lucy już zamierzała położyć się spać kiedy do jej
pokoju zapukała Hanna.
- proszę...
- Powiedziała cicho blondynka, a kiedy ujrzała swoją koleżankę od
razu wstała i przytuliła się do niej mocno.
-Boję
się Hanna... - Powiedziała cicho a wtedy dziewczyna zamknęła za
sobą drzwi i razem usiadły na łóżku trzymając się za ręce.
- Lucy,
udało mi się! - Powiedziała cicho a na jej twarzy zawitał szeroki,
serdeczny uśmiech.
- Ale
co, co Ci się udało? - Zapytała blondynka, a widząc uśmiech Hanny
sama postąpiła tak samo. Liczyła na dobre wieści, i wcale się
nie przeliczyła.
- Nie
wiem czy wiesz, ale w każdej gildii jest coś takiego jak tablica z
misjami. No więc udało mi się wysłać taką misję do Fairy Tail
z prośbą o uwolnienie nas... - Powiedziała, a Lucy omal nie spadła
z łóżka. Może przy okazji uda jej się dołączyć do gildii? Ale
pewnie nie będą chcieli kogoś z taką przeszłością... Blondynka
wtuliła się do koleżanki i prawie popłakała się ze szczęścia.
- Dałam
dopisek o dziewczynach trzymanych tu siłą, więc może ktoś tutaj
kogoś w nas rozpozna... - Powiedziała dziewczyna, okazało się, że
sama miała kogoś znajomego w gildii.
- Mnie
nikt nie rozpozna, jestem tutaj nowa... - Powiedziała blondynka
spuszczając głowę w dół. Całą noc nie spała, liczyła, że
ktoś się tutaj zjawi i ją uratuje... I przede wszystkim odzyska
jej klucze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)