piątek, 19 lipca 2013

Rozdział 6 - Klejnot uczuć

Rankiem wstała wyspana i odprężona. Jednak do jej myśli wkradło się coś że to mógł być tylko piękny sen a naprawdę to Natsu tu nie ma. I znowu te obawy. Kiedy wreszcie spojrzała na łóżko i widząc bukiet pięknych czerwonych róż oraz otwarte okno już nie miała wątpliwości jest tu i ją pilnuje. Z nową energia weszła do łazienki.
Biegł do swojego pokoju. Myślał że Lucy już nie śpi jednak dobrze że się mylił bo inaczej na pewno nie miałby odwagi jej wręczyć tego bukietu. Byli sami we dwoje na misji ile to już minęło odkąd ostatni raz poszli w takim duecie? Cieszył się to dziś sprawdzi uczciła swoje i jej. Może to dziwne że zamiast jej wyznać to co czuje będzie ją sprawdzał ale nie miał odwagi jeśli chodzi o takie rzeczy. Zeszedł na śniadanie. Stół był nakryty cały różnorodnym jedzeniem. Gdy zeszła Lucy wyglądała zjawiskowo. Nawet jeśli jadł z pełną buzią widząc ją tak pięknie ubraną jedzenie stanęło mu w buzi i zaczął się krztusić.
- Widzisz mówiłam że będziesz idealnie pasować to mój prezent dla ciebie kuzyneczko  - ostatnie słowa podkreśliła.
- Kuzyneczko? - Natsu aż wstał z wrażenia.
- Tak okazało się że mój ojciec i tata Lucy byli braćmi więc Lucy jest moją jedyną rodziną jest moją kuzynką prawda? - ostatnie pytanie posłała pięknie ubranej w niebiesko - białą suknię blondynce.
- Tak - odparła z uśmiechem.
 - Wczoraj wieczorem gdy Lucy powiedziała że jest Lucy Heartfilia coś minie olśniło w końcu mamy jedno to samo nazwisko. Więc całą noc przeszukałam papiery rodzinne i odnalazłam Lucy jako swoją rodzinę - uśmiechnięta przytuliła się do dziewczyny.
- Tak więc Lina i ja jesteśmy rodziną więc po naszej misji zostaje tu na trochę a potem odwiedzę groby rodziców przekażesz gildii dobrze Natsu? - zadowolona że ma kogoś spytała chłopaka który jakby nie zadowolony siedział przełykając kurczaka i jakby nad czymś rozmyślając. 
- Nie. - zdziwiła ją ta odpowiedź tak samo jak i Linę jednak spojrzała na niego i już wiedziała o co mu chodzi. On widząc że już go rozgryzła zdenerwował się.
- Wypad z mojej głowy! - krzyknął na głos.
- A nie powiem im bo zostaje z tobą,ale ona nie ma więcej mi włazić do moich myśli jasne?! - wskazał na siedzącą czarnowłosą.
- Dobrze - wstała i podała mu srebrny pierścień.
- Ten pierścień nieaktywni magię taką jak moja na tobie teraz mam nadzieję że również zostaniesz - powiedziała uśmiechając się. Nie chciał jej wierzyć jednak widząc minę blondynki zgodził się przystać na tą propozycję.
- Więc Lucy powinnyśmy się zbierać po ten klejnot - wstał ze krzesła odchodząc od stołu. 
- Masz rację tylko przebiorę - pobiegła na górę. Po pięciu minutach stała obok jego ubrana w codzienny strój.
- Więc wychodzimy Lina! - krzyknęła do kuzynki dziewczyna, i po chwili była już ciągnięta przez smoczego zabójcę do groty.
- Natsu to boli! Możesz przestać mnie ciągnąć?! - wyszarpała mu się.
- Co w ciebie wstąpiło?! - krzyczała na niego.
- A to że chce szybko załatwić ta robotę! - odkrzyknął nareszcie jej.
- Przecież i tak tu zostajemy - powiedziała uspokoiła się i pamiętała że nawet jeśli jest od niej oddalony o parę metrów i tak usłyszy.
Szli pod wzgórze. Lucy bolały już mięśnie nóg od tego biegania za Natsu który o dziwo cały czas szedł.
- Natsu zwolnij już nie mogę nogi mnie bolą! - krzyknęła do niego stając. Odwrócił się w jej kierunku. Spojrzał na nią i podszedł. Wziął ją jak księżniczkę na ręce i niósł aż dotarli do groty. Stojąc przed wejściem do ciemności odstawił ją na ziemię.
- Dziękuje - powiedziała lekko speszona.
- Nie ma za co a teraz chodźmy - pociągnął ją za rękę do wejścia. Było tam ciemno więc zapalając swój ogień działał jak latarka. Nagle natrafili na trzy rozchodzące się tunele.
- Trzy tunele Natsu którym idziesz? - spytała go blondwłosa.
- Ja pójdę środkowym a ty? - zrobił już pierwsze dwa kroki.
- A pierwszym ale to nie sprawiedliwe ty masz ogień! - krzyknęła oburzona kładąc ręce na piersi.
- Jezu - poszukał jakieś pochodni nie mylił się kiedyś to wszystko było oświetlone więc były drewniane bale po pochodni. Wziął jedną i zapalił. Po czym podał dziewczynie.
- Teraz możemy już iść? - spytał znowu stawiając pierwsze kroki.
- Tak powodzenia - uśmiechneła się do niego. Gdy tylko przeszli próg tunelu wejście zastawiło się kratami więc nie można było nic zrobić jak tylko iść naprzód. Natsu biegł przed siebie jak tylko najszybciej mógł. Za to Lucy. Każdy szelest i krzyk. Bała się. Powoli szła przed siebie. Wiedziała że ma ogień Natsu a on jest inny niż normalny. Dotknęła go dłonią zamiast jak inni poparzyć sobie ręki czuła przyjemne ciepło bijące od tego źródła. Chodziła już z półgodziny nagle potknęła się o ledwo wystawiający kamień. Upadła czuła ból w kostce a mimo to szła dalej. Widziała lekkie światło przed sobą. Wyjście. Nareszcie. Próbowała podbiec jednak coraz większy ból w kostce jej to uniemożliwił. Nagle usłyszała po raz kolejny szelest tyle że głośniejszy. Spojrzała w stronę  skąd dochodziły głosy. Szkielet. Na około nieco szczury. Ubrany w brązową kamizelkę z kapeluszem.
- Aaaa!! - wrzeszczała. Chciała uciekać przez co jeszcze raz się potknęła. Kolejny ból kostki. Obierając się o ścianę szła dzielnie wytrzymując ból. Jeszcze trochę. Udało jej się wybrała dobry tunel i była w grocie a przed nią leżał kryształ. Nie wytrzymała gdy tylko zobaczyła że jej się udało upadła na ziemię. Masowała zginała nic nie pomagało na skręconą kostkę. Usłyszała kroki sięgając już za klucze patrzała na drugie wejście. Jednak widzą różowe włosy odetchnęła z ulgą.
- Lucy co jest słyszałem twój krzyk i wybiegłem stąd jak najszybciej - powiedział tak szybkim tempem że dziewczyna ledwo go rozumiała.
- Nic mi nie jest - odparła udając, powoli wstała to był błąd gdyby nie silne ręce Chłopaka leżała by na ziemi.
- Jak nic ta to ? - spytał pokazując spuchniętą kostkę.
- Tylko jest skręcona no dobrze zabierajmy klejnot i wracamy - podtrzymując się jego ramienia podeszła do różowego klejnotu w kształcie róży.
- Gotowa na trzy - pokazał jej palce.
- Raz -
- Dwa -
- Trzy -
Udało im się o dziwo klejnot był lekki jak piórko. Teraz już miał pewność że oboje coś do siebie czują. Wziął dziewczynę na barana a ona klejnot. Wracali całkiem inna ścieżką. Gdy wyszli z groty ona zaczęła się zawalać. Biedny Natsu musiał dźwigać przez całą drogę powrotną blondynkę. Kiedy byli już na progu rezydencji Lina wybiegła im na przywitanie.
- Lucy co ci się stało?! Natsu marsz zanieść ja do gabinetu zaraz tam przyjdzie lekarz szybko - nakazała kiedy tylko kuzynka podała jej klejnot i zobaczyła jej siwą, opuchniętą kostkę.
Zrobił tak jak nakazała delikatnie położył ją na łóżku lekarskim.
- Przepraszam Lucy to wszystko moja wina gdybym cię nie pospieszał ..- powiedział spuszczając głowę w dół.
- To nie twoja wina że jestem taką niezdarą - odparła z uśmiechem. On nie wytrzymał kiedy tak się uśmiechała działała na niego jak płachta na byka. Powoli podszedł do niej i delikatnie musnął jej wargi. Zdziwiło ją to jak i uradowało. Nieśmiało oddała pocałunek. Kiedy odsunął się od niej spojrzał jej w oczy już miał jej wyznać uczucia , kiedy do sali wszedł doktor.
- Dzień dobry przysłała mnie pani Lina mówiąc że jest problem z kostką tak? - podszedł do dziewczyny i poruszał jej kostką w różne strony. Natsu widział jak za każdym ruchem lekarza na jej twarzy budzi się grymas bólu.
- Skręcona ,niestety ale muszę założyć szynę. Przez dwa tygodnie leżeć w łóżku, a do łazienki lepiej niech ktoś- i w tym momencie spojrzał na zdziwionego Salamandra, który od razu się zarumienił
-Cię zanosi.- dokończył
-Szynę zdejmiemy po dwóch tygodniach.
- A czy mógłbym prosić pana o wyjście? - swój głos skierował na smoczego zabójce.
- Nigdzie się stąd bez niej nie ruszam - powiedział opierając się o najbliższą ścianę.
- Natsu..- spojrzała na niego gniewnie jednak na niego to nie podziałało. I tak wygrał zostając do samego końca w gabinecie. Kiedy w końcu miała założony gips wziął ją na ręce i zaniósł do łóżka gdzie miała leżeć przez najbliższy czas. Przeklinał tylko w myślach tego lekarza że przeszkodził im w takiej chwili. Wychodzi na to, że będą musieli siedzieć tu przez kolejne dwa tygodnie, dopóki jej kostka nie będzie w pełni sprawna...

wtorek, 16 lipca 2013

Rozdział 5 - Róż nad różem

Pierwszym co zrobiła po wejściu do pokoju było pójście do jej "świątyni relaksu".  Napuściła wody po brzegi ogromnej wanny po czym zanurzyła się w pianie z bąbelków dalej rozmyślając. Powiedziała że to wykona ale jak? Nie chciała zostać przeklęta a bliska jej osoba nigdy nie będzie z nią na tyle aby poczuła uczucie miłości. Może i przyjaźnili się od małego ale bardzo pragnęła aby spojrzał na nią jak na dziewczynę, a nie najlepszą przyjaciółkę. Nie rozmyślała ile już czasu spędziła w łazience, ale gdy poczuła na swojej skórze zimną wodę wyskoczyła z wanny jak poparzona. Owinęła się ręcznikiem. Wyszła do sypialni. Gwiazdy za oknem jak by ją wołały, spełniła ich prośbę i podeszła do okna. Patrząc w miliony świecących gwiazd. Cały czas o nim myślała jeszcze do tego ta misja. Po czuła po chwili jak coś na swoim policzku mokrego. Najpierw pojedyncze łzy leciały z jej oczu , jednak zaraz rzewnie zaczęły spływać mocząc parapet.
- Natsu ..- wyszeptała między łzami. 
Nieźle zabalowali jako przywitanie nowej członkini Aiko. Obudził się pod jednym ze stołów. Była pierwsza, nie może druga w nocy. Jako jedyny wstał i rozejrzał się. Głowa go bolała. Zobaczył leżącą na brze śpiącą Mirę wraz z nową członkinią. Słyszał że już zdobyła nawet tytuł maga rangi "S" . Był ciekaw jak wielką posiada siłę. Nagle do jego głowy wpadła blondynka o dużych brązowych oczach. 
- Lucy - szepną. Ostrożnie podszedł do baru i wyszukując notesu Miry przez przypadek stłukł dwa puste po piwie kufle. Hałas rozbudził śpiąca Aiko. 
- Natsu-kun? - szepnęła przecierając swoje czerwone oczy. On wzdrygną się słysząc głos za swoimi plecami. Był pewien że jest sam. Obrócił się i spojrzał na dziewczynę. 
- Siemka - powiedział uśmiechając się , jednak zaraz coś mu wpadło w oko. Aiko pod wpływem alkoholu sięgnęła po coś używając jako poduszki. Był to zeszyt którego tyle szukał. 
- Aiko możesz mi dać ten zeszyt? - spytał pokazując palcem na to co miała pod głową.
- Nie. To moja poduszka wypchaj się! - krzyknęła rzucając w niego rykiem smoka dusz.
- O ty.. - już chciał się na nią rzucić ze swoją serią ataków, gdy. Obudzona przez hałasy Mira wyrwała z rąk Aiko zeszyt. 
- Uspok<chik>oicie si<chik>ę? -spytała pianym głosem z pijacką czkawką. 
- Mirciu on chciał zabrać moją podusię - powiedziała Aiko tuląc się do niej jak mały piesek. 
- Nieprawda chciałem tylko coś sprawdzić! - wytrącony Natsu nie dawał za wygraną. Nagle Mira przyłożyła zeszyt do swojego wielkiego biustu i przedarła go w połowice rozrzucając po całej gildii latające podarte kartki.
- Nie m<chik>a zesz<chik>ytu to ni<chik> prob<chik>lemu - powiedziała upadając wraz Aiko na ziemię i dalej śpiąc. Jego zamurowało. Zeszyt zniszczony więc jak on się dowie gdzie jest Lucy?! Podbiegł do białowłosej.
- Mira chociaż mi powiedz gdzie jest Lucy?! - krzyczał szturchając ją.
- Lu<chik>cy? A gdz<chik>ie je<chik>st? - spytała dalej mając czkawkę. On wkurzony podniósł ją i posadził na krześle przy barze. Podał jej butelkę wody. 
- Pij. - rzucił groźnie i szorstko. Zrobiła to co jej kazał. Dzięki wypiciu dużej ilości wody czkawka jej zniknęła i zaczęła myśleć o zdrowych rozumach.
- Więc powtórzę pytanie gdzie do cholery jest Lucy?! - krzyknął tak głośno że aż wstał z krzesła na którym siedział. 
- Lucy? Poszła na misję mówiła coś,że się pokłóciliście i poszła sama, zostawiła wcześniej karteczkę gdzieś ą tu położyłam. A co? - spytała nie rozumiejąc czemu o to pyta.
- No właśnie gdzie poszła na misję?! - pamiętał jak się wkurzył nie wiadomo za co. Przecież każdy się tak mu mówił,a on nikomu ci nie mówił tylko gdy ona.. to go zabolało.. TYLKO DLACZEGO?! Może dlatego że byłą jego bliską przyjaciółką z dzieciństwa? Sam nie wiedział kiedy to się stało gdy zaczęła znaczyć dla niego więcej niż inni przyjaciele.
- Pomyślmy ...wiem wzięła misję odnalezienia klejnotu z różowej jaskini która znajduje się w dżungli w Irkaczu zapisze ci - wstała podeszła za ladę wyciągnęła małą kartkę papieru i pióro. Zapisała mu wszystko jak pamiętała. On już cieszył się że Mira zapamiętała gdzie poszła. Bo mimo że ma tyle na głowie to jej się to udało. Podałą mu kartkę z adresem.
- Proszę - uśmiechnęła się do niego.
- Powodzenia przy pogodzeniu z Lucy - powiedziała gdy wybiegłał z gildii. Mimo iż nie nienawidził jeździć pojazdami to dziś był wyjątek. Bez krzyków, bez oporu wsiadł do pociągu i zajął. Miejsce w jednym z wagonów. Zdziwił się bardzo widząc że o tej godzinie jeszcze kursują . Jednak sprzyjało mu szczęście. Po godzinie męczącej jazdy zmęczony wyszedł chwiejnym krokiem z pociągu. Gdy tylko postawił pierwszy krok na chodniku jego siła powróciła. Patrząc na kartkę z adresem szukał domu zleceniodawczyni u której powinna być blondynka. Gdy tylko doszedł do domu pod którym adresy się zgadzały , zaszokowało go. Ogród cały był różami. Nabrał powietrza do nozdrzy i uśmiech nasuną mu się na twarz. Czuł ją. Niepewnie podszedł do dzwonka i zadzwonił. Drzwi w jednej sekundzie się otworzyły a za nich wyszła małą krótko obcięta fioletowłosa pokojówka.
- Tak? - spytała uprzejmie.
- Przepraszam za tak późną porę jestem z gildii Fairy Tail - pokazał jej znak na ramieniu.
- Tędy proszę - udał się za pokojówką do domu. Szli przez długi i kręty korytarz aż zatrzymali się przed wielkimi z drewna drzwiami. Ami nieśmiało zastukała trzy razy. Otworzyła drzwi słysząc ciche "Proszę"
- Pani ma pani gościa z gildii Fairy Tail - ukłoniła się a Natsu wszedł do środka. Zleceniodawczyni już czekała na niego.
- Więc w jakiej jesteś sprawie? - przyjrzała mu się z zmarszczką.
- Poczekaj niech zgadnę - gdy już chciał powiedzieć wystawiła mu rękę.
- Jesteś w sprawie Lucy gdyż darzysz ją wielkim uczuciem, wcześniej się pokłóciliście i teraz chcesz ją przerosić tak? - zdziwił się. Skąd ona to wszystko wiedziała.  Jednak potwierdził ruchem głowy.
- Jesteś magiem? - spytał. Na co ona potwierdziła poprzednim znakiem. 
- Potrafię czytać w umysłach. Dlatego wiem że darzysz Lucy wielkim uczuciem, tyle że się boisz to pokazać bo nie wiesz co czuje ona prawda?  - po raz kolejny on kiwną głową. 
- Powiem że to dobrze że przyjechałeś gdyż ta misje pomoże ci sprawdzić swoje uczucia i jej. Nie bój się nie jesteś jej objęty. - odparła po czym opowiedziała o pomyłce z "parą".
- Więc jeśli Lucy czuje to samo to ta misja wypali tak? A jeśli nie to ja zostanę przeklęty...- 
- Co jest bardzo mało prawdopodobne ale tak - potwierdziła jego słowa.
- Ami zaprowadzi cie do pokoju - na te słowa za drzwi wyszła pokojówka. On wstał z fotela i posłusznie udał się za nią. Po drodze poczuł zapach Lucy.
-Mogę cię spytać gdzie jest pokój Lucy? - uprzejmie zapytał. Ona tylko pokazała na drzwi po prawej stronie gdzie właśnie przechodzili. Pokój 231 pokój Lucy. Przechodząc obok usłyszał jak łza za łzą odbija się i spada na parapet. Już wiedział że nie śpi jednak kiedy po cichu usłyszał swoje imię , po raz kolejny przeklinał za swój słuch. Teraz miał już pewność że wypłakuje łzy przez jego. To była jego i tylko jego wina wmawiał sobie. Szli dalej w ciszy. Kiedy doszli do pokoju Natsu 459 wszedł i pierwszym co zrobił było wyskoczenie przez okno. Podszedł do pięknego krzaku czerwonych róż i urwał jedną z nich koląc przy okazji sobie ręce. Jednak taki ból nie miał dla niego znaczenia. Razem z różą udał się pod okno blondynki miał rację przyglądała się gwiazdą i płakała. Jeszcze bardziej gryzło go sumienie. Wskoczył na ścianę i po cichu wdrapał się do okna dziewczyny. Cicho i bez szumu usiadł na parapecie na zewnątrz obok niej. Powoli i delikatnym ruchem po gilgotał jej szyję mokrymi od rosy płatkami róży. Zaskoczona szybko spojrzała na niego. A on wyszczerzył tylko swoje zęby w firmowym i kochanym przez blondynkę uśmiechem po czym wręczył jej różę. 
- Przepraszam - odparła biorąc do ręki róże. On widząc że znowu płacze przyciągnął ją do siebie i mocno przytulił. 
- To ja przepraszam nie powonieniem tak się denerwować - powiedział bawiąc się jej włosami a jedną ręką mocniej do siebie przytulając. 
- Nie to moja wina nie powinnam tak mówić - rozpłakała się jeszcze bardziej wtulając w chłopaka. 
- Dobrze że jesteś wiesz? - spytała patrząc w jego oczy. 
- Wiem słyszałem już o misji po.. - 
- Głupku tu nie chodzi o misję . - zdenerwowana przerwała mu tuląc się jeszcze bardziej , a on zaciągną się jej pięknym zapachem. -Cholera- przeklną w myślach jak tak dalej pójdzie to już się nie powstrzyma. Szybkim ruchem wziął ją na ręce jak księżniczkę.
- Natsu? - spytała. Chłopak ułożył ją w łóżku, po czym ucałował jej policzek. Musiał szybko z stamtąd iść inaczej się nie powstrzyma.
- Dobranoc - powiedział i wyskoczył z okna. Biegł w kierunku swojego pokoju. Gdy tylko do niego się wdrapał nie wiedział o czym myśleć jeszcze chwila i by się nie powstrzymał. Musi się bardzie powstrzymywać. Jeżeli wyciągną kamień powie jej wszystko a najbardziej to jak ją kocha. Zmęczony od planowania usnął. Lucy ciesząc się że jest przy niej i się pogodzili również pogrążyła się w pięknych snach.
 

wtorek, 25 czerwca 2013

Rozdział 4 - Aiko Hayashi

 Wracali szczęśliwi do gildii. Pokazali wszystkim aby nie lekceważyli Fairy Tail. Na samym szarym końcu wlekła się Lucy. Miała jakieś złe obawy. Tylko dlaczego? Przecież wygrali.  Natsu szczęśliwy kroczył na samym przodzie.
- Levi nie uważasz że Lucy dziwnie się zachowuje? - spytała szkarłatno-włosa szeptem aby Natsu nie usłyszał jednak od po raz kolejny dziękował za swój wytężony słuch.
- Tak jakby się czymś martwiła. - odparła cieniutkim głosikiem niebiesko-włosa. Nie czekał na nikogo zatrzymał się i odwrócił. Szedł szybko pchając się na sam koniec do blondynki. Widział ją naprawdę po jej minie wyczytał smutek. 
- Lucy! - krzyknął podbiegając do niej ze swoim firmowym uśmiechem.Spojrzała na niego i jakby ją oświeciło...
- CZYNSZ! -krzyknęła w jego stronę załamana. Musi zapłacić za dwa miesiące. Upadła na kolana. Chłopak podszedł do niej i podał jej swoją dłoń. Lucy przyjęła pomoc i wstała. Otrzepując swoją spódniczkę, czuła jego wzrok na sobie. 
- Co się tak na mnie patrzysz? - spytała. Nie otrzymała odpowiedzi, jednak poczuła uścisk w nadgarstku. Chwilę potem byli już na przodzie , przy Erzie i Leivi. 
- Lu-chan czy coś cię martwi? - spytała niebiesko-włosa.Blondynka spojrzała w dół na swoje stopy.
- Jeśli chodzi o czynsz to nie martw się jak tylko odzyskamy gildię pójdziemy na misję. Więc skończ się zamartwiać i uśmiechnij się - powiedział Natsu dalej katem oka na nią patrząc. Nie rozumiał dlaczego ale gdy ona była smutna to i on, to tak jakby dzieliła się z nim swoimi uczuciami. Gdy ona się uśmiechała szczerze on również. widział jak dziewczyna podnosi z uśmiechem głowę, i patrzy przed siebie. Odrzuciła od siebie złe obawy. 
- No proszę Natsu w końcu powiedział coś mądrego nie wiedziałam, że umiesz myśleć - zaśmiała się. 
- No wiesz jesteś wredna. Ja próbuje cię pocieszyć a ty się mi tak odwdzięczasz - obrażony i rozzłoszczony przyśpieszył krok. Z tego co powiedziała dziewczyna wynikało iż uważała że jest głupi, przynajmniej tak stwierdził Natsu.
- Natsu! No przepraszam! Natsu! - krzyczała za nim biegnąc. Starała się go dogonić jednak coś jej się nie udawało. Słyszał jak krzyczy do niego a on? Szedł nie.. raczej zaczął już biec by jak najszybciej wejść do gildii. Ignorował ją i jej krzyki. Nie był na nią aż tak zły za to co powiedziała ale zraniła go. Wyczuł coś. Coś co bardzo niebezpiecznie pachniało. Spróbował wyczuć skąd. Jednak w jednej sekundzie wszystko zniknęło. Spojrzał przed siebie i zobaczył Magnolię. 
- Zobaczcie już jesteśmy!- krzyknął wskazując palcem miasto. Po dojściu do miast Lucy poddała się i ze spuszczoną głową ruszyła wolnym krokiem za resztą przyjaciół do ich budynku. Weszli do gildii i rozpoczęła się kolejna imprezka tym razem z okazji wygranych zawodów magicznych. Wszyscy pili krzyczeli, tańczyli oprócz blondynki. Już tyle razy próbowała porozmawiać, i przeprosić Natsu ale on zwyczajnie ją ignorował. Nie powiedziała przecież czegoś tak bardzo złośliwego żeby zniszczyć ich drużynę , i najcenniejszą przyjaźń. Właśnie skoro się obraził to trudno. Podeszła niezauważalnie do tablicy z misjami. Nikt jej na szczęście nie widział jak pisała coś na kartce i położyła na blacie koło śpiącej już Miry. Wybiegła z gildii. Misja była dość łatwa. Musiała tylko iść do dżungli w Irkaczu zdobyć z różanej jaskini klejnot i łatwe 300,000 klejnotów w kieszeni jak to mówiła. Ściemniało się, jednak to jej nie przeszkodziło. Gdy dotarła na dworzec było jej jakoś smutno. Brakowało jej tego jego marudzenia że za nic w świecie nie wejdzie do pociągu. Na samo wspomnienie na jej ustach pojawił się uśmiech. 
Nie wiedział który już pije kufel piwa. Wszystko to przez jego smutek. Nagle coś go olśniło. Może jednak pogodzić się z Lucy w końcu nie zrobiła nic takiego złego. Może przez powiedzenie "no proszę Natsu w końcu powiedział coś mądrego nie wiedziałam, że umiesz myśleć" nie miała tego samego co on  na myśli? Jest jego najlepszą ..przyjaciółką...to słowo odbijało mu się w głowie. Przyjaciółka to może złe określenie. Od dawna czuł coś do niej silniejszego jednak na zawodach widząc ją ranną to się powiększyło. Była mu coraz bliższa. Od dziecka czuł jakąś silną więź a teraz? Jest jego bliską osobą tak można lepiej ją nazwać. Wiedział od dawna że Lisanna czuje to do niego ,co on do Lucy. Właśnie Lucy! Zaczął się rozglądać po gildii. Większość członków już leżała śpiąca pod stołami.. wszędzie gdzie tylko można było. A on wypatrywał ty blond-włosów. Nigdzie ich niestety nie znalazł. Podszedł chwiejnym krokiem do baru. Zobaczył karteczkę. Po przeczytaniu treści zgniótł ją w pięści i zapalił. Nie wierzył poszła na misję i to bez niego! Nie wierzył może był piany ale przecież umiał czytać. To że byli skłóceni nie upoważnia jej do chodzenia na misję bez jego. Był zły. Na nią. Ale nagle poczuł jakiś nie znany mu dotąd zapach. Był mroczny jak by duszy. Walnął się w głowę. Czy on w ogóle wiedział jak pachnie dusza? Nie.Tym razem usłyszał otwierane drzwi gildii. Do środka weszła młoda dziewczyna miała może dwadzieścia lat. Jej czarne włosy sięgały do pasa, a miętowe oczy odszukiwały każde kłamstwo. Podeszła do mistrza który jak zawsze siedział na rogu blatu popijając piwo.
- Jestem Aiko Hayashi - przedstawiła się dziewczyna melodyjnym głosem.
- Jestem Makarov mistrz tej gildii - wszystkie oczy przytomnych magów wędrowały teraz na nich. 
- Chciałabym dołączyć do tej gildii. Mogę? - spytała uprzejmie.
 - Jaką magią się posługujesz moje dziecko? - z jego wyrazu twarzy można było wyczytać śmiertelną powagę.
- Jestem  Smoczym Zabójcą Dusz - odpowiedziała spokojnie. Staruszek tylko wstał i podał jej rękę.
- Miło że zdecydowałaś się dołączyć - powiedział z uśmiechem. Dziewczyna odwzajemniła uśmiech i już nie długo mieli drugi powód do świętowania. Dołączenie Aiko do gildii. 
Długo nie musiała szukać domu zleceniodawcy przestawiła się i weszła do pięknego prestiżowego domu. Na około którego rosły róże. Jak się okazało cały wystrój wnętrzu do mu przy ozdobiony był tymi kwiatami. Weszła do wielkiego salonu gdzie już czekała na nią zleceniodawczyni.
 -Dzień-dobry jestem Lucy - powiedziała podając jej rękę w geście przywitania.
- Dzień-dobry jestem Lina , to ja zgłosiłam misję - powiedziała podając jej dłoń
- Jednak jest mały problem - odparła spuszczając głowę.
- Jaki? - spytała zaciekawiona.
- Zapomniałam wspomnieć iż jest to misja dla pary - blondynce nie mal zniknął uśmiech z twarzy.
- Dlaczego dla pary sama mogę dać sobie radę - próbowała ją przekonać. 
- Moja droga Lucy jeżeli wyciągniesz klejnot sam z jaskini zostaniesz przeklęta, tylko kochająca się i darząca szczerymi uczuciami para może wyciągnąć ten kamień - dziewczyny wyraźnie posmutniały. Lucy wstała.
- Zdobędę ten klejnot samej zobaczy pani jeżeli mi się nie uda nie nazywam się Lucy Heartfilia - Lina klasnęła w ręce.
- Tylko mogła byś zostać na noc jest późno a nie chcę aby napadły na ciebie zwierzęta - odrzekła i zaraz po jej słowach pojawiła się pokojówka w bardzo krótko obciętych fioletowych włosach. 
- Ami zaprowadź panienkę do najpiękniejszego pokoju - powiedziała. Lucy udała się za fioleto-włosą. Dalej rozmyślając co ma zrobić.

piątek, 14 czerwca 2013

Rozdział 3 - Drużyna

Wykończona i szczęśliwa opadła na łóżko. Dalej wpatrywała się w ten jego uśmiech. Może w końcu będzie dobrze? Na pewno w końcu znowu przyjaciele są razem. Podszedł do niej
- Lucy ? - spytał. A ona słysząc jego głos usiadła na łóżko.
- Skoro jesteś magiem to na pewno należysz do jakieś gildii prawda? - podszedł do niej ze spuszczoną głową.
- Nie. - powiedziała bez wszelkiego namysłu. A on jak by odżył. Pociągnął ją za rękę z uśmiechem na buzi. Ciągnął ją po schodach aż na piętro gildii gdzie zatrzymał się przy barze.
- To od dziś będziesz magiem Fairy Tail – powiedział. A białowłosa słysząc jego słowa podeszła do dziewczyny.
- Skoro tak to gdzie byś chciała znak przynależności?- spytała delikatnym głosem kobieta. Ona .. nie powiedziała ani jednego słowa była za szczęśliwa. Znalazła swojego przyjaciela i dołączyła do gildii marzeń. Drżąc wyciągnęła prawą rękę do przodu. Już po chwili widniał na niej różowy znak. Szczęśliwa wyszukiwała wzrokiem Natsu. Nie musiała długo czekać. Razem z kotem stał przy tablicy z misjami. Cała rozpromieniona podbiegła do niego.
- Natsu patrz jestem razem z tobą w gildii- pokazała mu rękę.
- Natsu co to za brzydula? - spytał żartobliwie Happy ciągnąc chłopaka za spodnie.
- Już ja ci dam brzydulę! - wściekła blondynka zaczęła gonić Happiego gdy nagle na około niej i różowo włosego zjawiły się dziewczyny z gildii.
- Jesteście razem?-
- Skąd się znacie? - Takimi pytaniami zostali zasypywani od kilku dziewcząt. 
- Jesteśmy przyjaciółmi znamy się od dziecka – uśmiechnęła się promiennie do członków.
- Na imię mam Lucy – przestawiła się. Dziewczyny po kolei zrobiły tak samo.
- Bisca , Mira , Erza , Lisanna , ..- po kolei zapamiętywała imiona dziewczyn. Podeszła do niej dziewczyna niższa o trochę od niej o niebieskich włosach.
- Levi dobrze zapamiętałam – spytała
- Źle. - zdziwiła się była pewna że miała tak na imię.
- Mów mi Levi-chan a ty to Lu-chan – zaśmiały się. Po chwili zaczęły rozmawiać o wspólnym temacie czyli książkach. Usiadły do stołu gdzie siedziała Erza zajadająca ciasto truskawkowe ,i Juvia która mierzyła zakochanym wzrokiem chłopaka bez koszulki.
- Gray ubierz się – krzyknęła Cana. Było tu zabawienie i głośno. Jednak coś ciągle nie pasowało. Ktoś cały czas, każdy ruch blondynki obserwował. Był to Natsu.
- Natsu nie jesteś szczęśliwy że znalazłeś Lucy? - spytała nieco zmartwiona Mira
- Oczywiście że jestem ..ale jestem ciekaw co to jest za magia kluczy- odrzekł nie odrywając wzroku od niej. Biało włosa chwilę się zastanawiała „logicznie mu nie można wytłumaczyć bo nie zrozumie ..może..” myślała
- Natsu co ty na to żebyś spytał się Lucy może ci pokaże i będziecie razem w drużynie- chłopak jak by sobie dopiero uświadomił. Chce ja chronić i aby więcej nie zniknęła mu z oczu więc musi ją mieć w drużynie zanim zrobi to ktoś inny. Przyglądając się blondynce, nie wiedział ile już minęło. Gdy zobaczył że zaczęła zbierać swoje rzeczy i wychodzić z gildii, uświadomił sobie iż jest już noc. Mimo to szedł dalej za nią. Przeszli już połowę Magnolii gdy się zatrzymała i weszła do mieszkania. Zobaczył jak wyżej zapala się światło w oknie. Droga przez korytarz i do drzwi by mu się bardzo dłużyła, więc postanowił wypróbować jeden ze swoich pomysłów. Wdrapał się po ścianie do okna i wszedł przez nie do mieszkania dziewczyny. Jej pokój był zadbany i skromny. Usłyszał gotująca się wodę w czajniku i gwizdek. Niczego nieświadoma z odwiedzin Lucy razem z zaparzoną herbatą i książką szła w stronę salonu. Weszła do środka. Widziała Natsu siedzącego na jednej z jej foteli z szerokim uśmiechem.
- Natsuu!! - krzyknęła zaskoczona wylewając na ziemię ciepłą herbatę. 
- Co ty tu robisz ?! I jak wszedłeś?! - jej pytania nie miały końca. 
- Jak to jak? Bardzo proste - wskazał na otwarte okno.
- Większość ludzi już by cię uznała za włamywacza - powiedziała zbierając z podłogi szkoło po kubku w którym był napój.
- Większość ludzi właśnie a ty jesteś inna!  - krzyczał uradowany. 
- Coś tryt powiedział?! - szarpiąc za kamizelkę potrząsała nim. Kiedy już jej przeszło przypomniała sobie o co go pytała.
- Więc po co przyszedłeś? - spytała już swoim delikatnym głosem.
- Chciałem cię zapytać Lucy jaką magia się posługujesz? - spytał. Lucy uszczęśliwiona pokazała mu swoje klucze.
- Więc? - spytał jak by ich nie widział.
- Jestem Magiem Gwiezdnych Duchów ! - powiedziała cała jeszcze bardziej rozpromieniona.
- A co to ? - spytał. To pytanie zburzyło ją z tropu. Jednak mogła się tego spodziewać po Natsu. Od małego nie był zbyt bardzo inteligentny.
- Omeg przywoływać gwiezdne duchy z innego wymiaru - powiedziała z dumą w głosie. Myślała że tak już mu wszystko wyjaśniła jednak myliła się. Natsu stał calusieńki biały.
- Może będzie lepiej jeśli ci pokarzę - wyciągnęła przed siebie jeden z srebrnych kluczy. 
- Otwórzcie się bramy do Białego Pieseczka Plue - przed nią pojawił się mały bałwan?Tak inaczej tego nie można było nazwać.
- Teraz rozumiesz za pomocą kluczy przywołuję gwiezdna duszę - powiedziała patrząc na chłopaka.
- Lucy - wstał i podszedł do niej. Nagle wielgachny uśmiech zagościł na jego twarzy i w jednej chwili złapał obie ręce dziewczyny.
- LUCY ZRÓBMY RAZEM DRUŻYNĘ - krzyczała wywarzając drzwi szkarłatno-włosa. Blondynka spojrzała na Tytanię.
- Erza matko moje drzwi - powiedziała łapiąc się za czoło. Natsu wypuścił ją i jakby zgaszony usiadł na fotelu. Uprzedziła go Erza nie mógł uwierzyć.
- Przepraszam cię Lucy - odrzekła dziewczyna próbkując naprawić drzwi? Nie raczej to co z nich zostało. 
- No dobra nie gniewam się tylko zostaw to już w spokoju i powiedz o jakiej drużynie ci chodzi - rzekła siadając na przeciw salamandra na łóżku.
- Ty , ja , Gray i jeżeli się zgodzisz ty Natsu - spojrzała na chłopaka.
- Ja się zgadzam tylko dlaczego musi być jeszcze ta mrożonka ?! - wykrzyknął wstając z fotela.
- Bo tak ognisto-dupy! - krzyknął Gray wychodzący przez komin.
- Ludzie czy wy nie możecie wchodzić normalnie!! - krzyczała blond włosa. Rozdrażniona pokazała palcem na Natsu.
- Ty wchodzisz przez okno! - skierowała swój wzrok na Tytanię 
- Ona rozwala drzwi! - tera przypadła kolej Graya.
- A ty Gray najlepszy komin?! Pomyśl co byś zrobił gdybym rozpaliła ogień! - krzyczała. Nagle Natsu wstał.
- Może zamiast mówić co by się stało to sprawdzimy?!- krzyknął zapalając swoją rękę.
- ANI MI SIĘ WAŻ!!!- krzyczała znowu na niego.
- Erza zgadzam się na drużynę ale teraz wszyscy wynocha!! - patrzyła na nich groźnym wzrokiem. Chłopacy wyszli tak samo jak weszli do środka ,a Erza jak Natsu wyskoczyła przez okno.
- DRZWI IDIOCI!! - krzyczała przez okno wymachując pięścią. Zamknęła okno i powędrowała do łazienki. Napuściła gorącą wodę i umyła się. Następnego dnia poszli na pierwszą wspólną misję.
Od tych wydarzeń minął rok. W gildii wiele nie zmieniło. Ich drużyna wykonała wiele wspaniałych misji. Stali się maga,mi silnymi i sławnymi. Teraz gildii wracała do Magnolii po wygraniu Zawodów Magicznych. A czy to kogo spotkają odmieni ich los?





___
Publikacja przez Aiko Hayashi z bloga http://naluxfairytail.blogspot.com/
Haha, taka tam reklama, skoro już zostało mi powierzone opublikowanie tego rozdziału xDD